Ostatni mi czasy wyznaczyłam sobie cel. Cel do którego dążę do tej chwili.
Sprawdzam swoje możliwości. Dążę do celu. Wyciskam z siebie ile bądź. Dzięki tym niby "głupim" ćwiczeniom dowiedziałam się, że tak naprawdę mogę wszystko. Osiągnę wszystko co będę chciała. Tylko jest jedno malutkie ale... muszę tego chcieć... pragnąć. Z tym będzie troszeczkę trudniej. W tym momencie pragnę zaakceptować siebie. Z tygodnia na tydzień idzie mi coraz lepiej i to tylko i wyłącznie dzięki temu, że chce podobać się sama sobie. Nie koleżankom z klasy, nie kolegom ze szkoły tylko sama sobie. Czy jest coś złego w tym, że mi na tym zależy? Ja sądzę, że nie.
Cytaty na tą chwilę;
Jeśli pokochasz siebie, inni Ciebie pokochają.
Jeżeli pragniesz sukcesu tak jak pragniesz oddychać, zwyciężysz.